banner_kraszczady

Wizyta u wójta - według Bystrzaka


Zgodnie z planem działania przedstawiciele stowarzyszenia 18 kwietnia br. w godzinach porannych udali się z roboczą wizytą do wójta gminy Gorzków Pana Marka Kasprzaka. Pan wójt jak również towarzyszący mu sekretarz byli nieco zdziwieni i trochę zaskoczeni naszą obecnością. Na wstępie oprócz właściwej z tej okazji kurtuazji oraz wymiany paru miłych słów, stowarzyszenie przystąpiło do ofensywy, która miała na celu uzyskanie stanowiska Pana wójta w sprawie dalszych losów „hiper inwestycji” związanej z budową siłowni wiatrowych na terenie gminy.

Jak się spodziewano „na razie” decyzji nie ma bo jak to określono Pan wójt zbiera stanowiska .

Nasi decydenci mówili o tym że jest grupa mieszkańców, która twierdzi że inwestycja jest bardzo intratna i mogła by uzdrowić finanse gminy i że nie można zaprzepaścić tej pokoleniowej niepowtarzalnej strategicznej okazji.

Przedstawiano także ortodoksyjne - ich zdaniem – stanowiska mówiące o całkowitym wyrzuceniu jakichkolwiek inwestycji związanych z siłowniami wiatrowymi dużej mocy z rejonu gminy.

Mówiono także o innych pośrednich stanowiskach w tej sprawie.

Wskazywano także na potrzebę kompromisu. A tak nawiasem mówiąc „kompromisu” z kim, za jaką cenę i w jakiej sprawie - nie uzyskaliśmy odpowiedzi.

Usłyszeliśmy natomiast – co wydaje się rozważne – obietnicę zawieszenia prac związanych z „strategiczną inwestycją – siłowniami wiatrowymi” do czasu uchwalenia właściwego prawa na temat OZE. Jesteśmy zbudowani, nareszcie jakieś działanie władzy gminnej w tej sprawie.

Tylko dlaczego tak późno?

I jeszcze jedno „…dla spokoju sumienia nie potrzebna jest wycieczka pod wiatraki…” bo to samo można usłyszeć i obejrzeć w internecie – szkoda gminnych funduszy, ale jeśli będzie taka potrzeba to prosimy o nas nie zapomnieć.

Będziemy informować sympatyków naszego stowarzyszenia o postępie prac związanych z podjęciem każdego stanowiska władz gminy w tej sprawie.

 



Doniesienie o napadzie


            W czwartek Nasza Silna Grupa pod wezwaniem Naszej Przewodniczącej z zaskoczenia napadła w jego jamie Pana Wójta z żądaniem wyjaśnienia, czy będą wiatraki i dlaczego?

Potem nastąpiła wymiana uprzejmości i wzajemnych życzeń tego samego co i strona przeciwna nam życzy. Przeszliśmy do sprawy. Nastąpiła werbalna projekcja obrazu pozycji w okopach.

Nieoczekiwanie Wasz Oszołom doznał lśnienia. W głowie zamajaczył obraz wójta dumającego nad przepaścią, czy uczynić ten olbrzymi krok do przodu w kierunku świetlistej przyszłości gminy. Dzięki Bogu wójt wypowiedział, że jeszcze poduma.

Ze spotkania Wasz Oszołom wyszedł z przekonaniem o klarowności sytuacji. Po zamknięciu za nim drzwi ze zdziwieniem skontaktował, że jego wiedza jest dokładnie taka sama jak przed napadem. Fakt ten po raz kolejny wzbudził w nim nieukrywany i szczery podziw dla adwersarza.

 

Wasz oszołomiony sprawozdawca

P.S.

Ponownie krąży prasa. Wreszcie ktoś prawdę powie, jak z wiatrakami i czy profesor miał rację.

Wkrótce więcej u Bystrzaka. Bądźcie z nami !

 


Jesteśmy za energią odnawialną!!!


 

Do wiadomości władzy gminnej i radnym gminy Gorzków !

 

            Kolejny głos w sprawie energii odnawialnej pewnie nie będzie odkrywczy, ale jest to głos na przekór wszystkim zwolennikom wielkich siłowni wiatrowych, którzy - co oczywiste - są leniwymi rolnikami lub właścicielami niechcianego dziedzictwa mający w d..ie ziemię, sąsiadów i wszystkich oszołomów niechcących tak oczywistej objawionej „zachodniej cywilizacji” dla łatwej forsy za wszelką cenę.

A może by tak rodacy wziąć się za myślenie i pracę bo gołąbki same nie wejdą do gąbki.

Po kolei; …nasz Profesor który tak niefortunnie i „cienko” wypadł podczas wykładu na temat czy siłownie dużej mocy szkodzą czy nie ; nie uruchomił wyobraźni - przecież nie mógł (co by kolesie powiedzieli) - i nie zasugerował, iż jest zwolennikiem małych instalacji OZE lub jak inni to określają mikroinstalacji OZE. Można spotkać profesorskie opinie na ten temat w jego publikacjach.

I tutaj zgadzam się z Profesorem i jestem absolutnym zwolennikiem tych technologii. Jak wiem technologia ta wykorzystuje wiatr i słońce do ogrzewania i produkcji prądu elektrycznego w indywidualnych podmiejskich domach jednorodzinnych i gospodarstwach rolnych.

Instytut Energetyki Odnawialnej przygotował program, w którym proponuje, aby na lata 2013 - 2016 na bazie niezwykle pozytywnych doświadczeń z realizacji programu dotacji do kolektorów słonecznych, uruchomiony został szerszy program mikrodotacji NFOŚiGW także dla innych OZE.

Proponowany program zapewniłby przyrost mocy zainstalowanej w małych instalacjach OZE o 30% (niemalże o 900 MW) i przyrost ilości instalacji prosumenckich o 50% (o ponad 100 tys. prosumenckich inwestycji w gospodarstwach domowych i rolnych) całkowicie oparty byłby na nowoczesnych technologiach OZE i ICT.

Ministerstwo Gospodarki przygotowuje już nową ustawę według zapisów której przyszli właściciele tzw. mikroinstalacji (o mocy do 40 kW w przypadku systemów energetycznych i do 70 kW dla instalacji ciepłowniczych) uzyskają wiele przywilejów, a w maksymalnie sprzyjających warunkach zamiast płacić rachunki za prąd, otrzymywać będą od dużego operatora pieniądze za sprzedaż energii do jego sieci.

Zatem każdy kogo będzie stać na taką instalację produkował będzie prąd nie kosztem zdrowia innych, nie kosztem zrujnowanego krajobrazu i bez kolosalnych wież wiatrowych, które będą przez 30 lat pracować na niechcianych inwestorów. Aby produkować prąd nie trzeba będzie ubiegać się o żadne koncesje, ani nawet zakładać działalności gospodarczej. Ustawodawca ujął w ustawie także zapisy o możliwości uzyskana do 50 proc. zwrotu kosztów inwestycji. Dzięki nowemu prawu energia z odnawialnych źródeł będzie mogła być wytwarzana właściwie przez każdego, kto zdecyduje się na taką inwestycję. I to jest alternatywa dla naszych współmieszkańców w gminie Gorzków, która nie poróżnia społeczności lokalnych, która nikogo na siłę nie uszczęśliwia i która nie bogaci obcych inwestorów kosztem zdrowia i jakości naszego życia. Specjaliści przewidują możliwe terminy wejścia w życie ustawy od 1 czerwca 2013 roku, lub na początku 2014 roku.

A zatem, Panowie Rajcy nie potrzeba nas na siłę uszczęśliwiać wielkimi farmami wiatrowymi, nie potrzeba nam wielkopowierzchniowych farm fotowoltaicznych, to my będziemy w niedalekiej przyszłości z naszych małych mikroinstalacji zasilać swoje gospodarstwa, a nadwyżki energii sprzedawać operatorowi państwowemu.

Bystrzak ze Stowarzyszenia!

 



Spotkanie prof. ŻMIJEWSKIEGO z władzami i mieszkańcami gminy Gorzków.



            W niedzielę 7 kwietnia br. na zaproszenie władz gminnych przybył na spotkanie z mieszkańcami gminy Gorzków prof. Żmijewski, znany ekspert w dziedzinie energetyki odnawialnej wraz z towarzyszącymi mu osobami. Spotkanie – jak twierdzą władze gminne – było pierwszym z kolejnych spotkań ekspertów z mieszkańcami w ramach poszukiwania odpowiedzi na pytanie – czy siłownie wiatrowe szkodzą zdrowiu?

Spotkanie, jak większość tego typu spotkań, nacechowane było różnymi poziomami akceptacji, wszak trudno się temu dziwić bo poziom wykładu Pana Profesora jak również trywialne uogólnienia i niewybredne przerywniki skłaniały słuchaczy do nieakceptowalnych zachowań.

Wykład, również merytorycznie kwestionowalny był nie na temat, a poziomem przypominał wiedzę gimnazjalną. Jednostronnie i tendencyjnie wskazywał na brak zagrożeń zdrowotnych związanych z inwestycjami wiatrowymi w gminie, a trywialne porównania i mnóstwo uogólnień wskazywały na brak szczegółowej wiedzy Pana Profesora na temat eksploatacji siłowni wiatrowych tak dużej mocy. I trudno się temu dziwić, wszak dorobek naukowy w tym zakresie wykładowcy jest nam nieznany.

Dziwimy się temu, że Profesor lansujący stanowisko między innymi instalowania w rejonach podmiejskich i wiejskich siłowni przyzagrodowych z wiatrakami małej mocy, nic o nich nie wspomniał dzielnie wspierając wątpliwą wiedzą swych kolesi z sitwy biznesowej wielkich farm wiatrowych. Przecież o takim sposobie pozyskiwaniu energii z wiatru i słońca za pomocą mikrosiłowni lub jak kto woli siłowni przyzagrodowych nasze stowarzyszenie zawsze wyrażało się pochlebnie i jest gotowe wspierać każdą poważną inicjatywę.

Mieszkańcy wskazywali na brak uregulowań prawnych w zakresie planowania i lokalizacji siłowni wiatrowych, mówiono również o odczuciach ludzi mieszkających w pobliżu farm, prezentowano przykłady uregulowań prawnych w Europie Zachodniej, a także wskazywano na zagrożenia publikowane w opracowaniach naukowych Francji, Holandii i Wielkiej Brytanii.

Wszystkie te wątpliwości Pan Profesor rozwiewał lakonicznym twierdzeniem - „…nie chcecie słowni wiatrowych bo nie…lub dlatego że sąsiad ma” lub jakże wyszukanym „…co z was za patrioci ”.

Szanowny Panie Profesorze, nie będziemy polemizować z Pańskim opłacanym patriotyzmem i niech Pan pamięta że nasz patriotyzm nie zaakceptuje żadnej inwestycji która bogaciła będzie jednostki (Pańskich kolesi) kosztem zdrowia naszego i naszych dzieci i wnuków.

Ku rozwadze Rajcom Gminnym , nie szukajcie w siłowniach wiatrowych panaceum na „dynamiczny” rozwój gminy.

I na koniec Panie Wójcie - duże brawa !!!- za Pańską nieobecność. Przewidział Pan, że szkoda czasu na wysłuchiwanie wykładu nieprzygotowanego profesora.

Oczekujemy z niknącym zainteresowaniem zapowiadanych dalszych sponsorowanych szkoleń z bardziej kompetentnymi – na co liczymy - wykładowcami i przy udziale „jaśnie panującego wójta”.

 

Bystrzak ze stowarzyszenia !

 



Sprawozdanie z wizyty eksperta od energii odnawialnej w gminie Gorzków - wersja skrócona.


Wyjątkowo licznie jak na gorzkowskie standardy zgromadzona gawiedź wraz z brygadą telewizji lubelskiej obejrzała nieco spóźnione efektowne wejście na salę eksperta w kapeluszu i rozwianym baaardzo długim szalem. Na szczęście nie było konia. Niewątpliwie było to zwiastowanie wiosny. Gości szalikowców w ogóle było dwóch, ale drugiemu było jakby trochę bardziej zimno. Po prezentacji zaproszonych gości ekspert przeszedł od rzeczy.

Forma spotkania to bezdyskusyjne zajęcie stanowiska przez wszechstronnego "eksperta" i potraktowaniu z góry słuchaczy. Eksperta jak się okazało nie tylko od akustyki, szczekania psów, pola elektromagnetycznego, infradźwięków, kopania rowów, socjologii, psychologii, psychiatrii, medycyny, ale przede wszystkim, jak się okazało prawa.

W wyniku monologu profesora wyższej uczelni część społeczeństwa gminy doznała gwałtownego przejścia na wyższy poziom świadomości. Przejście na wyższy poziom świadomości okazało się dziwnie skorelowane z kwazi-zbiorową detekcją spadku wilgotności powietrza w sali skutkującą nieznośną suchością w niektórych gardłach. Konsolidacja trwała około minuty. Dziwnym trafem metamorfoza dopadła tylko najbardziej postępową część społeczeństwa gminy, czyli tą która ma na swoich gruntach przewidziane wiatraki.

Po konsolidacji grupy, zadanie przed ekspertem stało się jeszcze trudniejsze. Na sali została jedynie większość nieprzekonanych, nielotnych i niepostępowych obywateli gminy. Przed ekspertem do wykonania stanęło trudne zadanie wyjaśnienia co to jest decybel i jak nie pomylić z imbecylem.

Profesor otrzymał nieoczekiwane wsparcie od młodego postępowego obywatela gminy mozolnie starającego się przetłumaczyć profesorskie wywody na swój język wewnętrzny. Słuchając młodego człowieka chciałoby się zakrzyknąć - "Nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie inżyniera!".

Zamierzony cel zapewnie został osiągnięty. Ekspert wykrzyczał, że wiatraki każdego dosiągną, ponieważ taka jest wola narodu wyrażona wolą miłościwie panującego nam rządu, czy chcemy czy też nie. Takież są zobowiązania wobec Brukseli. Pytanie tylko, czy ekspert od wszystkiego, w tym jak się okazało przede wszystkim od prawa zapomniał, że decyzja w sprawie lokalizacji wiatraków leży całkowicie w kompetencji rady gminy, czy też wie coś więcej?

Do tematu być może wrócimy.

Relacja telewizji była bardzo zdawkowa. Po pokazaniu jednego postępowego obywatela gminy oraz dwojga oszołomów ze stowarzyszenia, relacja się skupiła na osobie eksperta, który przyniósł kaganek oświaty do ciemnego ludu. Ekspert niewątpliwie był bardzo "telewizyjny", otoczony brodą, wykresami i sprzętem do prezentacji.
Telewizja powiedziała jak badano w lubelskim. Wiatrak pod domem chce 68 procent zbadanych, 26 procent zbadanych jakoś nie chce a 8 procent uciekło i nie dało się zbadać. Sumując badane można potwierdzić, że telewizja spisała się na 102 procent.

Wasz Oszołom

Czołem bystrzaki! Bądźcie z nami!